LAW Insights 16.05.2026
Beneficial owner bez znaczenia, mała klauzula decyduje — wyrok WSA w Gdańsku
Są wyroki, które cieszą podatnika w uzasadnieniu, a martwią w sentencji. Orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku w sprawie polskiej spółki wypłacającej dywidendę holenderskiemu holdingowi należy właśnie do tej kategorii. Sąd przyznał skarżącej rację w kwestii, o którą podatnicy spierają się z fiskusem od lat — i jednocześnie utrzymał w mocy odmowę zwolnienia. Dla każdego, kto zarządza międzynarodową strukturą holdingową z udziałem spółek holenderskich, cypryjskich czy maltańskich, to sygnał, że pole sporu właśnie się przesunęło.
Co się właściwie zmieniło
Przez kilka lat oś sporów o zwolnienie dywidendowe przebiegała wokół jednego pojęcia: rzeczywistego właściciela (beneficial owner). Organy konsekwentnie twierdziły, że spółka otrzymująca dywidendę musi być jej rzeczywistym beneficjentem, aby skorzystać ze zwolnienia z art. 22 ust. 4 ustawy o CIT. Skoro holenderski holding jedynie „przepuszczał” środki dalej, zwolnienie — zdaniem fiskusa — nie przysługiwało.
WSA w Gdańsku tę logikę odrzucił. I nie zrobił tego w oderwaniu od orzecznictwa, lecz wpisując się w krzepnącą linię Naczelnego Sądu Administracyjnego — w szczególności wyrok z 16 grudnia 2025 r. (II FSK 523/23) oraz serię orzeczeń ze stycznia 2025 r. (II FSK 562–566/22). Argument jest elegancko prosty i oparty na porównaniu dwóch przepisów. Art. 21 ust. 3 ustawy o CIT, regulujący zwolnienie odsetek i należności licencyjnych, wprost wymaga, by odbiorca był rzeczywistym właścicielem. Art. 22 ust. 4, dotyczący dywidend, takiego warunku nie zawiera. Skoro racjonalny ustawodawca w jednym miejscu przesłankę beneficial owner dodał, a w drugim świadomie pominął, organ nie może jej tam „doczytać” w drodze wykładni.
To realna korekta praktyki orzeczniczej. Podatnicy, którzy w ostatnich latach przegrywali spory wyłącznie na gruncie koncepcji rzeczywistego właściciela, zyskują mocny argument. Problem w tym, że sam ten argument coraz częściej nie wystarcza.
Sąd ratuje wynik, zmieniając jego fundament
Najciekawsza jest tu dynamika wyroku, którą warto oddać precyzyjnie. To nie organy oparły swoją decyzję na dwóch równoległych podstawach. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej zbudował rozstrzygnięcie przede wszystkim na braku statusu beneficial owner po stronie holenderskiej spółki, traktując małą klauzulę z art. 22c jedynie jako wątek poboczny — wskazany przez organ I instancji i „uznany za zasadny” w odniesieniu do wielopiętrowej struktury.
Sąd wyciągnął ten wątek poboczny na pierwszy plan. Stwierdził, że organy dokonały błędnej wykładni prawa materialnego (status rzeczywistego właściciela nie jest przesłanką zwolnienia), ale uznał, że to naruszenie nie wpłynęło na wynik sprawy — bo odmowa zwolnienia znajduje samodzielną i wystarczającą podstawę w art. 22c. Innymi słowy: sąd wymienił fundament doktrynalny decyzji, zachowując nienaruszoną jej sentencję. Dla podatnika oznacza to, że wygrana na poziomie pojęcia nie przełożyła się na wygraną w sprawie.
Anatomia struktury, czyli dlaczego zadziałała mała klauzula
Żeby zrozumieć, dlaczego art. 22c okazał się decydujący, trzeba spojrzeć na to, co realnie działo się z pieniędzmi — bo to przepływ środków, a nie schemat na papierze, przesądził o sztuczności konstrukcji.
Łańcuch udziałowców miał klasyczny, czteropoziomowy charakter: polskie spółki operacyjne → holenderska spółka holdingowa → cypryjska spółka zarządzana z Malty → dwoje polskich rezydentów podatkowych będących osobami fizycznymi. W kwietniu 2018 r. polska spółka wypłaciła 2 mln zł dywidendy do holenderskiego holdingu bez pobrania 19-procentowego podatku u źródła, powołując się na zwolnienie implementujące Dyrektywę Parent-Subsidiary.
Dzięki wymianie informacji z administracjami Holandii, Cypru i Malty organy zrekonstruowały, jak ta struktura funkcjonuje w praktyce — i obraz okazał się jednoznaczny. Holenderska spółka nie zatrudniała pracowników, nie miała biura, nieruchomości ani wyposażenia; jej zarząd sprawował podmiot zarządzający, którego aktywność ograniczała się do minimum potrzebnego do formalnego istnienia. Niemal cały przychód w latach 2016–2018 stanowiły dywidendy od polskich spółek, a jedyną „inwestycją” było ulokowanie środków na rachunku bankowym. Cypryjska spółka wyżej w łańcuchu wyglądała identycznie — przychody wyłącznie z dywidend i biernych źródeł finansowych.
Najmocniejszą liczbą w całym wyroku jest jednak proporcja przepływu. W latach 2017–2018 holenderski holding otrzymał z Polski ponad 32 mln zł dywidend, a do osób fizycznych trafiło ostatecznie zaledwie około 13% tej kwoty. Ponad 87% środków „osiadło” na poziomie spółki holdingowej — bez reinwestycji, bez dalszej dystrybucji. Struktura nie przekazywała kapitału do beneficjentów; ona go zatrzymywała.
Na tym tle obie przesłanki małej klauzuli sąd uznał za spełnione. Po pierwsze, głównym celem wprowadzenia pośredniczących spółek było uzyskanie zwolnienia, a efekt wykraczał poza zwykłą eliminację podwójnego opodatkowania. Po drugie, czynności nie miały rzeczywistego charakteru — pozbawione substancji ekonomicznej spółki pełniły wyłącznie funkcję formalnego kanału. Sąd dodał argument, który w tego typu sprawach pojawia się coraz częściej: holenderska spółka weszła do struktury krótko po wprowadzeniu zwolnienia z art. 22 ust. 4, co wzmacnia tezę o celowości konstrukcji. Powołał się przy tym na wyroki TSUE w sprawach duńskich (C-116/16 i C-117/16) — państwo członkowskie musi odmówić korzyści z prawa Unii, gdy przesłanki jej uzyskania spełniono jedynie formalnie, a sam mechanizm służy obejściu celu dyrektywy. Wniosek o pytanie prejudycjalne sąd oddalił.
Look-through approach: tarcza, która działa tylko przy realnym beneficjencie
Skarżąca sięgnęła po argument, który intuicyjnie wydaje się mocny. Skoro końcowymi odbiorcami byli polscy rezydenci, którzy zapłacili w Polsce podatek od otrzymanej dywidendy, to zastosowanie zwolnienia służyło właśnie eliminacji podwójnego opodatkowania — czyli realizacji celu Dyrektywy PS. Organy powinny więc „przejrzeć” strukturę (look-through approach) i uznać, że ekonomicznie wszystko się zgadza.
Sąd tego argumentu nie zignorował — przeciwnie, uznał, że organy de facto już zastosowały metodę look-through, badając przepływ dywidendy przez cały łańcuch i ustalając końcowego odbiorcę. Rzecz w tym, że analiza ta nie prowadziła do wniosku korzystnego dla podatnika. Mechanizm look-through pozwala sięgnąć do realnego beneficjenta, ale tylko wtedy, gdy taki realny beneficjent w łańcuchu istnieje. Tu cypryjska spółka — ostatnie ogniwo przed osobami fizycznymi — również nie prowadziła rzeczywistej działalności holdingowej i sama nie spełniała kryteriów rzeczywistego właściciela. Co więcej, opodatkowaniu w Polsce podlegała jedynie niewielka frakcja strumienia, a osoby fizyczne otrzymały dywidendę nie od holenderskiej spółki, lecz z tytułu udziałów w spółce cypryjskiej.
Praktyczny wniosek jest twardy: argument „podatek i tak został zapłacony w UE” nie ratuje struktury, jeśli zastosowanie znajduje art. 22c. Sztuczność ogniw pośrednich neutralizuje ochronę wynikającą z dyrektywy, niezależnie od tego, gdzie rezyduje końcowy odbiorca.
Przedawnienie, którego nie ma. Dwa instrumenty w rękach fiskusa
Drugą połowę wyroku — często pomijaną w komentarzach, a kluczową dla oceny ryzyka — stanowi kwestia przedawnienia. Sprawa dotyczy 2018 r., a rozstrzygnięcie zapada w 2026 r. To możliwe dzięki kumulacji dwóch niezależnych podstaw zawieszenia biegu terminu.
Pierwsza to art. 70a Ordynacji podatkowej. Skoro zwolnienie z dyrektywy nie przysługuje, organ musi sprawdzić, czy zastosowanie znajdzie korzystniejsza stawka z Konwencji polsko-holenderskiej (5% lub 15% zamiast 19%) — a do tego konieczne jest zbadanie statusu beneficial owner na gruncie art. 10 ust. 2 tej Konwencji. Tu, dla porządku, warto odnotować subtelność: status rzeczywistego właściciela nie jest przesłanką zwolnienia z art. 22 ust. 4 CIT, ale staje się relewantny przy ustalaniu stawki traktatowej. Ponieważ ustalenia te zależały od odpowiedzi administracji Holandii, Cypru i Malty, bieg przedawnienia był zawieszony przez cały okres wymiany informacji — od pierwszego zapytania (październik 2022 r.) do ostatniej odpowiedzi z Malty (styczeń 2025 r.). Sąd odrzucił przy tym argument skarżącej, że skoro opodatkowanie wynika z przepisów implementujących dyrektywę, organ nie może sięgać po art. 22a CIT ani po art. 70a O.p.
Druga podstawa to wszczęcie postępowania karnego skarbowego (art. 70 § 1 pkt 6 O.p.). Naczelnik wszczął w sierpniu 2023 r. dochodzenie o czyn z art. 56 § 2 k.k.s. (nieprawda w informacji IFT-2R), a zawiadomienie doręczono stronie we wrześniu 2023 r. Postępowanie umorzono dopiero w kwietniu 2025 r. — z powodu przedawnienia karalności — ale sąd, uwzględniając wczesny moment wszczęcia i realnie przeprowadzone czynności procesowe, nie dopatrzył się instrumentalności.
Dla podatnika płynie stąd ostrzeżenie strategiczne: w sprawach transgranicznych standardowy pięcioletni termin przedawnienia jest w dużej mierze iluzoryczny. Dwa instrumenty działają niezależnie — gdyby sąd zakwestionował jeden, drugi samodzielnie utrzymałby zobowiązanie przy życiu. Sukcesywne zapytania do administracji kilku państw potrafią zawiesić bieg terminu na lata.
Co z tym zrobić — perspektywa praktyczna
Wyrok nie jest przełomowy w sensie zwrotu linii orzeczniczej. Jest raczej ugruntowaniem nowego konsensusu i — co istotniejsze dla praktyki — czytelnym mapowaniem pola, na którym toczą się dziś realne spory.
- Po pierwsze, spór o sam status beneficial owner przy dywidendach traci ostrze. To dobra wiadomość, ale o ograniczonej wartości: ciężar przenosi się na art. 22c, gdzie decyduje substancja ekonomiczna, a nie wykładnia pojęcia.
- Po drugie, wyrok wyznacza praktyczny katalog cech, które fiskus odczytuje jako sztuczność: brak pracowników, biura i majątku, przychody wyłącznie z dywidend i źródeł pasywnych, brak reinwestycji, przekazywanie dalej jedynie ułamka otrzymanych środków oraz zbieżność czasowa powołania spółki holdingowej z wejściem w życie zwolnienia.
- Po trzecie, look-through nie jest uniwersalną tarczą. Działa tylko wtedy, gdy w łańcuchu znajduje się ogniwo z realną substancją; struktura zbudowana z samych „skorup” nie da się uratować odwołaniem do rezydencji końcowego beneficjenta.
- Po czwarte, ryzyko jest rozciągnięte w czasie znacznie dalej, niż sugeruje ustawowy termin przedawnienia. Strukturę, która wydaje się „bezpieczna, bo minęło pięć lat”, w sprawach transgranicznych należy uznać za wciąż otwartą.
- Wniosek dla przedsiębiorców utrzymujących międzynarodowe struktury holdingowe jest jeden: audyt nie powinien koncentrować się na formalnym spełnieniu przesłanek zwolnienia, lecz na odporności struktury na zarzut sztuczności z art. 22c. Pytaniem kontrolnym nie jest „czy spełniamy warunki zwolnienia”, lecz „czy nasze spółki zagraniczne prowadzą realną działalność, którą da się obronić dowodowo”.
Jak możemy pomóc — kancelaria ATL Law
W kancelarii ATL Law doradzamy polskim i zagranicznym przedsiębiorcom w zakresie międzynarodowego prawa podatkowego, struktur holdingowych oraz sporów z organami podatkowymi. Wyrok WSA w Gdańsku pokazuje, że bezpieczeństwo struktury rozstrzyga się dziś na poziomie substancji ekonomicznej i dowodów — a nie samych przesłanek formalnych. Wspieramy klientów w:
- audycie substancji ekonomicznej spółek zagranicznych pod kątem odporności na zarzut sztuczności z art. 22c ustawy o CIT,
- ocenie ryzyka w istniejących strukturach holdingowych i ich bezpiecznym przeprojektowaniu,
- reprezentacji w postępowaniach podatkowych i sądowoadministracyjnych, w tym w sprawach dotyczących podatku u źródła i wymiany informacji podatkowych,
- bieżącym doradztwie w zakresie wypłat dywidend, należności licencyjnych i odsetek w strukturach transgranicznych.
Jeśli zarządzasz strukturą z udziałem spółek zagranicznych, zapraszamy do kontaktu — wspólnie sprawdzimy, czy Twoja struktura obroni się przed fiskusem, zanim zrobi to za Ciebie urząd.
Zobacz również
LAW Insights
Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI) – Co zmienia nowy instrument?
LAW Insights
Sprawozdanie finansowe na szczególny dzień bilansowy – KSR rozstrzyga wieloletnie wątpliwości
LAW Insights
Wartościowanie stanowisk pracy: cztery kryteria, które zdecydują o obronie pracodawcy